Ignacy Bieniek - artysta przypomniany


2014-01-06  |  komentarzy (1)

Dr Krzysztof Groń napisał monografię zmarłego 20 lat temu malarza, autora zniszczonej po jego śmierci słynnej mozaiki przy ul. Leszczyńskiej ? Ignacego Bieńka. Prof. ATH Marek Bernacki omawia tę wartościową pracę krakowskiego naukowca.

Oddany sztuce. Życie i twórczość Ignacego Bieńka dra Krzysztofa Gronia z Krakowa to zwarta monografia opisująca w ogólnym zarysie osobę i dzieło jednego z najoryginalniejszych malarzy związanych z Podbeskidziem. Jak napisał we Wstępie autor, postać Ignacego Bieńka ? zwanego często Ignacem, artysty plastyka, malarza, który umiłował Podbeskidzie, człowieka, który jako jeden  nielicznych swoim życiem udowodnił, że sztuka jest swoistym dopełnieniem codzienności ? stała się w ostatnim okresie bardzo popularna. Po blisko 20 latach od śmierci (artysta zmarł w 1993 r.) zaczął być ?poszukiwany?. Jego osobą i obrazami zainteresowali się kolekcjonerzy, historycy sztuki oraz biografowie.

Monografia dra Gronia, będąca rozszerzeniem jego pracy magisterskiej, składa się z pięciu głównych rozdziałów: Dzieciństwo i młodość, Edukacja, Praca zawodowa, Twórczość oraz Katalog dzieł. Całość domyka kilkustronicowa bibliografia przedmiotowa (warto odnotować, że obok folderów i katalogów z wystaw Ignacego Bieńka największą grupę wykorzystanych przez autora źródeł stanowią listy, jakie otrzymał podczas pisania książki od znajomych i krewnych artysty) oraz ośmiostronicowa wkładka z reprodukcjami dzieł malarskich Ignaca ze zbiorów rodzinnych syna artysty, Grzegorza Bieńka, a także ze zbiorów bielskiego marszanda Franciszka Kukioły. W trzech pierwszych rozdziałach ?biograficznych? autor przedstawił najważniejsze fakty z życia Ignacego Bieńka, podważając przy tym niejednokrotnie obiegowe opinie, które nie znajdują potwierdzenia w faktach. Do takich ?legend? należy przekonanie, jakoby bezpośredni wpływ na twórczość Bieńka miał Julian Fałat. Owszem, w twórczości obu malarzy dużą rolę odegrała Bystra i pejzaże okolicznych gór w paśmie Beskidu Śląskiego, jednak w chwili śmierci znanego polskiego akwarelisty Ignacy Bieniek, urodzony w 1925 r. w Bystrej Krakowskiej, miał zaledwie cztery lata, tak więc o żadnych bezpośrednich wpływach nie może być mowy: Trzeba wyjaśnić, że Ignacy wielokrotnie spotykał się ze spuścizną artystyczną tego malarza, ale o bezpośrednim kontakcie w kwestii sztuk plastycznych między tymi dwoma artystami nie mogło być mowy. Według Gronia osobą, która na początku pokierowała talentem uzdolnionego plastycznie chłopca, był raczej Jan Wałach, znany istebniański artysta, do którego zaprowadził kilkuletniego Ignacego jego ojciec. W późniejszym okresie studiów w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie mistrzem Ignacego Bieńka był Zbigniew Pronaszko, u którego młody malarz złożył w czerwcu 1952 r. egzamin dyplomowy. To zapewne Pronaszce, związanemu przed wojną z grupą malarzy awangardowych, a także klimatowi krakowskiej ASP zawdzięczał Bieniek wpływy klasycyzującego koloryzmu oraz występujące w wielu jego obrazach elementy fowizmu i ekspresjonizmu. Najważniejszym jednak mistrzem bielskiego artysty był Franciszek Jaźwiecki ? malarz, grafik i rysownik, członek Grupy Krakowskiej. Autor książki powołuje się na wypowiedź prof. Józefa Marka, bielszczanina i długoletniego przyjaciela artysty: ? Najważniejszy wpływ twórczości Franciszka na Ignacego to sposób pracy w malarstwie. Jaźwiecki malował ogromne ilości pejzaży, posiadał specyficzny sposób kładzenia farby na płótnie, farba była kładziona grubo.

Przygotowując książkę do druku Krzysztof Groń kontaktował się z blisko dwustu osobami, wśród których znaleźli się najbliżsi krewni Ignacego Bieńka ? syn Grzegorz i córka Urszula, a także dwie ostatnie żony zmarłego artysty oraz znajomi z kręgów bielskiej bohemy, np. prof. Michał Kliś, Jacek Witaliński czy Franciszek Kukioła. Opowieści i wspomnienia tych osób pozwoliły autorowi na nakreślenie w miarę spójnego portretu artysty z trzech okresów jego działalności: zielonogórskiego (lata 1954-1960), bielskiego (1960-1987) i wrocławskiego (1987-1993). Dla bielskiego czytelnika monografii najciekawszy jest okres drugi, najdłuższy i obfitujący w wiele istotnych dla kariery artysty wydarzeń. Bieniek wrócił do Bielska-Białej z Zielonej Góry w 1960 r. wraz z pierwszą żoną i synem. Dzięki pomocy Franciszka Hernasa, ówczesnego dyrektora Zakładów Przemysłu Wełnianego im. J. Niedzielskiego ?Welux?, otrzymał etat na stanowisku projektanta ? plastyka (później także desenatora czuwającego nad wdrażaniem do produkcji nowych kompozycji włókien, ich splotów i kolorystyki), co pozwoliło mu na stabilizację życiową i dynamiczny rozwój artystyczny w ciągu następnych kilkunastu lat. W tym czasie Bieniek był jednym z najważniejszych członków grupy artystycznej ?Beskid?. W okresie bielskim dał się poznać jako artysta wszechstronny. ? Uprawiał malarstwo sztalugowe, rzeźbę, mozaikę, konserwację dzieł sztuki, grafikę, zajmował się projektowaniem i realizacją witraży, fresków, plafonów, sgraffito oraz wykonywaniem projektów medali okolicznościowych ? pisze autor monografii. ? Był nowatorem w wielu dziedzinach. Bliscy znajomi artysty wspominają jego płonące rzeźby, które artysta wykonał z różnych materiałów. Sztuka destrukcji, którą również uprawiał, była wynikiem jego przemyśleń oraz pewnych potrzeb, które wnosiły wiele ciekawych doświadczeń do świadomości artystycznej. Rzeźby spłonęły, nie istnieją, gdyż takie było założenie happeningu.

Z zestawienia statystycznego dokonanego przez Gronia w rozdziale ?Katalog dzieł?, obejmującego kilkaset prac artystyczno-malarskich Ignacego Bieńka, wynika, że malarz najczęściej posługiwał się techniką olejną, a w jego twórczości plastycznej dominowały pejzaże i portrety. Do ważnego nurtu jego wielowątkowego dzieła należy tematyka ludowa i regionalna. Jak zauważa Groń, Bieniek często podejmował ten wątek w swojej pracy, malując przebierańców, beboki, diabły, strachy na wróble. Do jego ulubionej tematyki należały również lasy, drzewa, kościółki, kapliczki, domostwa i zagrody, młyny, pasieki, żywioły ? wiatr, powódź, ogień, chmury?

W okresie bielskim powstało najbardziej znane dzieło Ignacego Bieńka ? monumentalna mozaika wykonana na murze fabrycznym okalającym ZPW ?Welux? przy ul. Leszczyńskiej. Artysta pracował nad nią prawie przez cztery lata (1966-1969), najczęściej popołudniami, po pracy, w ramach czynu społecznego, którego celem było uświetnienie dwóch okrągłych rocznic: tysiąclecia powstania państwa polskiego i 700-lecia Bielska. Po ukończeniu prac mozaika o rozmiarach 76 m szerokości na 8 m wysokości obejmowała ponad 600 m2 kompozycji artystycznej o tematyce historycznej i regionalnej, wykonanej z wielu różnorodnych elementów, takich jak kamienie, szkło, metal, odpady ceramiczne. Dzieło to przetrwało 31 lat. Zostało zniszczone w nocy z 20 na 21 listopada 2000 r. przez gliwicką firmę remontowo-budowlaną przygotowującą grunt pod budowę znajdującego się obecnie w tym miejscu Centrum Handlowego ?Gemini?. Mimo protestu środowisk artystycznych monumentalnego dzieła Bieńka nie udało się uratować, po mozaice zachowały się tylko pamiątkowe zdjęcia. Jej zburzenie stało się ? według słów historyka sztuki Piotra Głowackiego ? metaforą znaku czasu wszechwładnej komercji i bezmyślnego konsumeryzmu w Polsce po przemianach społeczno-politycznych końca XX wieku. Warto wspomnieć, że niejako na ?otarcie łez? firma, która przyczyniła się do bezpowrotnej destrukcji mozaiki, partycypowała kilka lat później w kosztach namalowania muralu na ścianach nowego centrum, którego pomysłodawcą i wykonawcą był w roku 2009 znany malarz współczesny prof. Leon Tarasewicz. [Mural Leona Tarasewicza również został zniszczony na początku października 2012 r. podczas przebudowy CH ?Gemini?. Artyście obiecano, że po zakończeniu przebudowy będzie mógł stworzyć w pobliżu nowy mural ? przyp. red.]

Na zakończenie przeglądu twórczości Ignacego Bieńka autor książki przypomniał, że zaraz po śmierci artysty w 1993 r. zrodziła się w Bielsku-Białej myśl, aby autor mozaik stał się patronem Wojewódzkiego Konkursu Malarstwa Nieprofesjonalnego. Pierwsza edycja tego niezwykle popularnego w regionie konkursu została rozstrzygnięta w 1995 r. Do największych walorów książki dra Krzysztofa Gronia zaliczyć należy przystępny popularnonaukowy styl i przejrzystą kompozycję, nadbudowane jednak nad rzetelnie przeprowadzoną pracą empiryczną ? efektem wieloletniej żmudnej kwerendy archiwistyczno-dokumentacyjnej. Dodatkową zaletą monografii jest wysoki poziom edytorski, na który składają się m.in. liczne czarno-białe i kolorowe reprodukcje dzieł Ignacego Bieńka z różnych okresów jego twórczości. Wśród tych ostatnich, zgromadzonych w części ?Ilustracje?, na szczególną uwagę zasługują trzy kompozycje namalowane techniką olejną na płótnie. Są to: Mazowsze (pejzaż z aleją wśród drzew z 1952 r.), historyczna scenka rodzajowa zatytułowana Podwórko na Kazimierzu w Krakowie (1970) oraz beskidzki obrazek plenerowy Zima w Bystrej (1990). Każdy z tych obrazów jest świadectwem ogromnej wrażliwości i niepospolitego talentu Ignacego Bieńka ? malarza wszechstronnego, którego przypomina świetnie napisana i profesjonalnie wydana monografia Krzysztofa Gronia.

Artykuł wyświetlono 1638 razy
Kategoria: Historie z tej ziemi




Galeria:


Ignacy Bieniek. Fot. Marian Koim.

Ignacy Bieniek na parę lat przed śmiercią. Fot. Marian Koim.

Komentarze:


  

niezarejestrowany - Maria 2016-04-08 00:26
Poznałam niedawno bardzo miłą Panią z Lublina - Marię Przybylską Więckowską, która do mnie napisała poniższe słowa:
Witam serdecznie, Miła Imienniczko!
W czasie mojego półtora-rocznego pobytu w Bielsku (od września 1965r.) oprócz pracy w teatrze (objazdowym) pochłonięta byłam fascynacją i zgłębianiem twórczości Norwida – nie tylko poezji, ale też korespondencji i biografii, wówczas nadal badanej i upowszechnianej przez ś.p. prof. Juliusza Gomulickiego. W Bielsku ułożyłam mój pierwszy norwidowski monodram recytacyjny „Gorzka jasność moja”, mozaikę z fragmentów poezji i korespondencji Norwida.
Wena poetycka prawie mnie wówczas nie nachodziła, dopiero w Krakowie w latach stanu wojennego i pełnych rozczarowań czasach „transformacji” PRLu w III RP. I została w Krakowie.
Wiersz o mozaice Ignasia Bieńka napisałam, kiedy dotarła wiadomość o podstępnym jej zniszczeniu. Nie był to mural czyli malowidło tylko olbrzymia kolorowa mozaika, pieczołowicie układana i przytwierdzana przez Ignasia, z wielkim mozołem, na murze okalającym jeden z bielskich zakładów włókienniczych. Mam nadzieję, że bielskich kronikach zachowały się jakieś jej fotografie.

MOZAIKA W BIELSKU-BIAŁEJ
(pamięci Ignacego Bieńka)

Nie wiem czy zdążył namalować dal –
nad pagórkami siedem horyzontów
jak zasłon siedem
w tańcu drzew i wiatru…
Nie wiem czy zdążył założyć „Czantorię”
- grupę jak echo tej podobnej z nazwy…
Wiem tylko że tę na murze mozaikę
z ogromnym trudem
przez niego stworzoną
do której zwabione światłem i kolorem
najprawdziwsze przyfruwały pszczoły
- po jego śmierci wysadzono z murem
szybko podstępnie pod osłoną nocy.
Piękno przegrało z rachunkiem handlowym
- dobrze się stało że tego nie dożył
malarz pagórków jasnych
i Czantorii.
Dzisiaj, leżąc dniem i nocą na łóżku, mogę korzystać z mojej skromnej biblioteki tylko w ten sposób, że proszę siostrę lub męża, żeby odszukali i podali mi książkę, o której sobie przypomniałam... Moje listy pisze i wysyła także mój mąż.
Serdecznie pozdrawiamy
Maria Przybylska
w kolejnym liście otrzymałam zdjęcie na CD i te oto słowa:
Autor: Ignacy Bieniek
– Maria i Jan, 1967, olej na dykcie, 60x59 cm
Portret namalowany zimą 1966/67
przedstawia Marię Przybylską, aktorkę Teatru Polskiego w Bielsku-Białej
i jej męża Jana Więckowskiego, inżyniera.

Pozdrawiam wszystkich miłośników twórczości Ignacego Bieńka
Maria Procyk
Archiwum




Autorzy




Wszelkie prawa zastrzeżone. MediaBielsko.pl © 2012-2014
Wykonanie: Tomasz Kwaśny      Grafika: Mateusz Godzic