Złota Mucha


2013-12-16  |  komentarzy (0)

W 2012 r. minęło 40 lat od zdobycia złotego medalu olimpijskiego w podnoszeniu ciężarów przez Zygmunta Smalcerza z Bestwiny. Pisze o nim Tadeusz Janik, który obserwował także atak terrorystów na wioskę olimpijską w Monachium.

Dobrze pamiętam sobotnie pogodne popołudnie 26 sierpnia 1972 r., również dlatego, że monachijski igrzyska XX olimpiady od paru już lat budziły zainteresowanie nie tylko sportowców. Po przyznaniu organizacji igrzysk Republice Federalnej Niemiec media świata przypominały, że wybrany teren budzi dziwne skojarzenia. Przed I wojną światową był to rozległy poligon armii bawarskiej. Mnie natomiast teren nazywany Oberwiesenfeld kojarzył się z miejscem zwożenia gruzu ze zbombardowanej stolicy Bawarii podczas II wojny światowej.

 

Modrzew polski w wiosce

Po przyznaniu Monachium organizacji igrzysk przystąpiono do porządkowania terenu, na którym powstał m.in. park. Posadzono ponad 5 tys. drzewek, a wśród nich rośliny typowe dla poszczególnych krajów. Rośnie w nim modrzew polski, zasadzony przez delegację Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

Niemieccy organizatorzy uczynili wiele, aby światowa opinia publiczna dostrzegła szczerą chęć zamazania niechlubnej historii III Rzeszy i berlińskiej olimpiady w 1936 r. Odnotowałem wiele akcentów dobrej woli; m.in. do stadionu olimpijskiego obok gmachu radiowo-telewizyjnego prowadziła aleja im. Janusza Kusocińskiego. Uroczystość otwarcia igrzysk XX olimpiady, warto to podkreślić, zakończyło prawykonanie Ekecheirii Krzysztofa Pendereckiego. Podczas antycznych igrzysk Ekecheiria oznaczała olimpijski pokój.

3 września w b. obozie koncentracyjnym w Dachau do młodzieży Polski, Bułgarii, Czechosłowacji, Jugosławii, Węgier, NRD i NRF przemówił dwukrotny mistrz olimpijski Józef Zapędzki, którego ojciec w tym obozie został zamordowany. Dwa dni później zdarzyły się najtragiczniejsze wypadki, jakie mogły wydarzyć w tak pokojowym nastroju?

Do tego tragicznego dnia, którego byłem świadkiem ? jeszcze wrócę. Na razie cieszyliśmy się z pierwszego złotego medalu XX igrzysk. Bohaterem tego szczęśliwego dla nas dnia był Zygmunt Smalcerz. Radość moja była tym większa, że przez wiele lat nasze rodziny mieszkały blisko siebie w Czechowicach-Dziedzicach. Zygmunta ? tuż obok Śląskiej Fabryki Kabli, moja ? sto kroków dalej przed głównym wejściem do tej fabryki.

 

Z gimnastyka sztangista

Zygmunt Smalcerz urodził się 8 czerwca 1945 r. w Bestwince, niewielkiej miejscowości obok Czechowic-Dziedzic. Jest absolwentem Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Curie-Skłodowskiej w Czechowicach-Dziedzicach. W liceum uprawiał gimnastykę sportową i wydawało się, że w tej dyscyplinie osiągnie życiowy sukces. Był pod troskliwą opieką wielkiego przyjaciela młodzieży J. Orawca. W 1960 r. do podnoszenia ciężarów namówił go  dr Augustyn Dziedzic ? ciężarowiec AZS AWF Warszawa, olimpijczyk z Helsinek i trener Waldemara Baszanowskiego, wielokrotnego złotego medalisty olimpijskiego, Europy i świata. Zygmunt już w 1971 r. zdobył mistrzostwo Europy oraz złoty medal mistrzostw świata w Limie w wadze muszej. W Monachium został złotym medalistą igrzysk i rekordzistą świata w rwaniu (103 kg). Później był brązowym medalistą mistrzostw świata (1973), czterokrotnym mistrzem Europy, sześciokrotnym mistrzem Polski i 21-krotnym rekordzistą kraju.

W latach 1994-1996 i 2005-2009 był trenerem polskiej kadry seniorów. W 2002 r. został wpisany w poczet Galerii Sław Międzynarodowej Federacji Podnoszenia Ciężarów. Jest również posiadaczem zaszczytnego wyróżnienia Fair Play wręczonego mu przez b. prezesa PKOl Piotra Nurowskiego. Dziękując za tak wysokie wyróżnienie, Zygmunt Smalcerz powiedział m.in. do zgromadzonej w siedzibie PKOl w Warszawie elity sportowców:

? Formę musiałem budować, aby tu dotrzeć przez wiele lat, a także całą wiarę, że można zdobywać medale, osiągać sukcesy bez sięgania po doping. Była to trudna praca. Ta nagroda jest czymś, co przywraca mi również wiarę w to, co do tej pory robiłem. Cieszę się, że otaczają mnie ludzie, którzy docenili ten wysiłek.

 

Błyskotliwy początek

Igrzyska Olimpijskie Monachium?72 rozpoczęliśmy żwawo. Radowaliśmy się ogromnym sukcesem Zygmunta Smalcerza, bo to właśnie on był autorem owego błyskotliwego sukcesu. Jak dotychczas nikomu z naszych olimpijczyków nie udało się wywalczyć złotego medalu w pierwszej kategorii, w pierwszym dniu, na dodatek w pierwszych godzinach igrzysk. Uczynił to krótko przed południem Zygmunt Smalcerz! Po ciężkim boju ważący zaledwie 52 kg nasz reprezentant nie tylko sięgnął po złoto, ale pobił rekord świata. Wyrwał 103 kg w boju zwanym rwaniem. Okrzyknięto go Złotą Muchą!

To co w pierwszym dniu monachijskiej Olimpiady uczyniła Mucha dźwigająca 103 kilogramy, było sensacją dnia. Przypomnieć należy, że wówczas w tzw. trójboju olimpijskim w podnoszeniu ciężarów, trzeba było stanąć na podeście dziewięciokrotnie do trzech bojów: wyciskania, rwania i podrzutu. Rekordy notowano we wszystkich bojach. Z niestygnącą satysfakcją wracam do tamtych chwil wielkiego sukcesu Zygmunta. Gdy w Monachium został pierwszym polskim złotym medalistą, uścisnąłem mu dłoń bezpośrednio po ceremonii dekoracji, życząc jednocześnie wielu sukcesów o tak wielkim ładunku emocji i dumy. Każdy prawdziwy olimpijczyk bierze przykład z lepszych od siebie. To właśnie za przykładem Zygmunta Smalcerza poszli inni. Historia zapisała również wielki międzynarodowy sukces polskich piłkarzy. Grali jak z nut, a niezawodnym dyrygentem okazał się Kazimierz Górski.

Moja satysfakcja wynikała również z nowoczesności przekazu, nigdy wcześniej nie stosowanej. Otóż miałem wtedy ? jako dziennikarz ? do wyłącznej dyspozycji telewizyjny monitor, a w nim 18 kanałów z wszystkich obiektów IO. Wystarczyło nacisnąć jeden z 18 klawiszy, by zobaczyć, co się tam ważnego dzieje. Zaskakujące nas, komentatorów telewizyjnych, novum pozwalało na błyskawiczne przekazanie telewidzom najważniejszego zdarzenia z wszystkich aren olimpijskich.

 

Muszę być ogolony

Nie zawsze się wygrywa. W lutym 2009 r. Zygmunt Smalcerz stanął do konkursu na stanowisko trenera reprezentacji Polski ciężarowców. Przegrał. Oto co wtedy powiedział red. Szymonowi Tomasikowi 69-letni wówczas trener:

? Straciłem perspektywę jakiegokolwiek zajęcia. Rozmawiałem z wieloma ludźmi na czele
z ministrami, ale usłyszałem głównie: ? E tam, chce ci się jeszcze? W twoim wieku nie ma co szukać nowych wyzwań. ? Ale ja, ani myślałem przejść na emeryturę. Zawsze byłem aktywnym człowiekiem. Rano muszę być ogolony i wiedzieć, po co wstaję.

Zygmunt Smalcerz nie spoczął na laurach. Szukał tak długo, aż znalazł pracę w? Colorado  Springs w USA. W 2010 r. wygrał konkurs i został trenerem amerykańskich sztangistów. Znam dobrze tę miejscowość. To niezwykle popularne uzdrowisko klimatyczne założone w 1871 r. Miejscowość leży u podnóża Gór Skalistych. W zespole miejskim żyje prawie 400 tys. Mieszkańców. Władze miejskie postawiły głównie na sporty zimowe, nie zaniedbując gospodarki, szczególnie elektroniki. Mieści się tam jeden z wielu centralnych ośrodków szkolenia sportowców różnych dyscyplin, wiele ośrodków edukacyjnych, w tym trzy uniwersytety i akademia lotnicza. Miasto jest również rajem dla filmowców.

 

Mit pokoju

Nie dokończyłem jednak relacji z XX IO, a było to tak. Do obowiązków dziennikarzy studia TVP w Monachium należało uczestnictwo w koordynacji programów następnego dnia. W kolegiach redakcyjnych brały udział przydzielone nam hostessy, które odprowadzaliśmy do hotelu. Miały one swoje osobne pokoje w hotelach oddalonych od naszego studia o kilka minut. W pamiętnym dniu 5 września o piątej rano obowiązek odprowadzania przypadł mnie. Ledwie przekroczyłem próg swojego hotelu, usłyszałem głośną komendę:

? Hände hoch, Thadeus! Powtórzono po chwili w języku polskim: ? Ręce do góry, Tadeusz!

Nie bardzo wiedziałem, o co chodzi temu młodemu żołnierzowi Bundeswehry. Kiedy skierował w moją stronę pistolet maszynowy i otworzył rezerwowe drzwi recepcji, zobaczyłem tam kilkunastu umundurowanych specjalistów ochrony (zwykle chodzili
w czarnych spodniach i białych koszulach bez hełmów na głowie). Nie miałem wątpliwości, że wydarzyło się coś nadzwyczajnego!

W Warszawie uczestniczyliśmy już w szkoleniach na wypadek ataków terrorystycznych w trakcie igrzysk. Podkreślano wtedy, że w takim przypadku należy jak najszybciej powiadomić attaché olimpijskiego. W moim przypadku był to red. Jerzy Zmarzlik, zastępca naczelnego Przeglądu Sportowego. Tak się zaczął mój bliski kontakt z terrorystami Czarnego Września, którzy dokonali brutalnego zamachu na siedzibę olimpijskiej ekipy Izraela. Byłem naocznym świadkiem monachijskiej tragedii od początku, aż do końca dramatu, jaki rozegrał się na lotnisku Fürstenfeldbruck.

W wyniku strzelaniny zginęło dziewięciu zakładników izraelskich, pięciu terrorystów palestyńskich, jeden policjant służby specjalnej oraz pilot jednego z dwóch śmigłowców.

Następnego dnia Komitet Organizacyjny XX Igrzysk Olimpijskich zwołał wszystkich uczestników na ceremonię żałobną. Odbyła się na głównym stadionie IO. Odegrano Eroicę Ludwika van Beethovena, jednak nie wygaszono znicza olimpijskiego. Igrzyska toczyły się nadal, ale znikła radość i gwałtownie został zburzony mit Pax Olimpica.

                                                                                       

Ciąg dalszy nastąpił

Dokładnie rok później 5 września 1973 r. pojawiłem się na monachijskim lotnisku. Ledwie przekroczyłem barierki kontrolne, skierowałem rutynowo swoje kroki do ogromnej hali, gdzie znajdowały się m.in. kioski z prasą, aby kupić najświeższe gazety. Zawsze tak robię, gdy jestem poza granicami kraju. Stanąłem jak wryty! Nie wierzyłem własnym oczom. Cała zachodnioniemiecka prasa podawała na pierwszych stronach swoich nadzwyczajnych wydań, skrojoną na pół gazety czcionką wiadomość z ostatniej chwili:

? Terroryści Czarnego Września porwali ze szpitali wszystkich ciężko rannych rok temu Palestyńczyków, którzy brali udział w okrutnej napaści na olimpijski pawilon reprezentacji Izraela. Terroryści odlecieli do Afryki, prawdopodobnie do Benghazi, bo to był jedyny port lotniczy, który im zezwolił na lądowanie.

Artykuł wyświetlono 1681 razy
Kategoria: Historie z tej ziemi


Autor:

Tadeusz Janik


Galeria:


Zwycięski bój Zygmunta Smalcerza ? Złotej Muchy XX IO Monachium 1972. Fot. ARC.

Komentarze:


  


(brak komentarzy)
Archiwum




Autorzy




Wszelkie prawa zastrzeżone. MediaBielsko.pl © 2012-2014
Wykonanie: Tomasz Kwaśny      Grafika: Mateusz Godzic