Pozostanie bielską legendą


2017-02-22  |  komentarzy (0)

Artur Kasprzykowski

 

Pozostanie bielską legendą

 

– Żyję długo, przeżyłem wiele, więc mam bogatą biografię. Jest o czym pisać – żartował Józef Drożdż w listopadzie 2011 r. podczas promocji jego biograficznej książki „Jak przeżyć życie godnie, z honorem i miłością”. W wielkanocny czwartek 12 kwietnia 2012 r. bogata historia jego doczesnego życia została zamknięta. Odszedł nestor bielskich harcerzy, były więzień hitlerowskich obozów koncentracyjnych, znany pedagog, działacz sportowy i społecznik, a nade wszystko człowiek wielkiego serca. Był legendą Bielska-Białej i nią pozostanie tym bardziej, że od września 2013 r. jest patronem harcerek i harcerzy z Hufca Beskidzkiego ZHP. Józef Drożdż urodził się 22 stycznia 1918 r. w Kamienicy, dzisiejszej dzielnicy Bielska-Białej. Wielokrotnie, pytany o wiek, z uśmiechem mówił, że jest

 

starszy niż polska niepodległość.

 

Ukończył Szkołę Powszechną w Kamienicy, a następnie Szkołę Wydziałową i Państwowe Gimnazjum im. Józefa Piłsudskiego w Bielsku oraz Seminarium Nauczycielskie w Białej Krakowskiej. Do harcerstwa przystąpił w styczniu 1930 r. Już w 1933 r. został drużynowym w Szkole Wydziałowej (był najmłodszym drużynowym w całej Chorągwi Śląskiej), a później przybocznym komendanta Hufca w Białej. Działał w Harcerskim Klubie Narciarskim, ukończył też kurs szybowcowy i zdobył licencję skoczka spadochronowego. Tuż przed wybuchem wojny, 31 sierpnia 1939 r. podharcmistrz Józef Drożdż został mianowany komendantem Pogotowia Harcerskiego w Bielsku i Białej. W następnych dniach wraz ze swoimi 150 podkomendnymi pomagał w ewakuacji wojska i władz administracyjnych obu miast. W niedzielę 3 września sami opuścili miasto, odchodząc w kierunku Krakowa, potem Tarnowa i Lwowa. Brali udział w potyczkach z Niemcami, uczestniczyli w likwidacji gniazd hitlerowskiej dywersji. 25 września Józef Drożdż rozwiązał swój oddział harcerski, zarządzając powrót w małych grupach do Bielska.

Zaraz po powrocie do domu Józef Drożdż włączył się w działalność konspiracyjną, organizowaną przez profesora z jego gimnazjum Henryka Boryczkę. Już 19 listopada 1939 r. złożył ślubowanie wraz ze swym kolegą z harcerstwa Zbigniewem Czerneleckim.

 

Przysięgał na krzyż

 

w prywatnym mieszkaniu w kolejowym budynku przy dzisiejszej ul. Głowackiego. Ślubowanie odbierał od nich przedwojenny działacz narodowy Edward Zajączek. – W obliczu Boga Wszechmogącego w Trójcy Świętej Jedynego przysięgam swe życie poświęcić Ojczyźnie... – te słowa zapamiętał do końca życia. Przyjął pseudonim „Żaba”. Zajmował się między innymi tworzeniem siatki łączników i kolporterów prasy konspiracyjnej w Bielsku i Białej oraz Czechowicach, Kozach, Kętach, Brzeszczach, Wadowicach i Żywcu. Członkami jego konspiracyjnej siatki byli najczęściej harcerze. Część skrzynek kontaktowych zaopatrywał samodzielnie. Zajmował się też tzw. małym sabotażem i pomocą dla rodzin uwięzionych lub zamordowanych Polaków. Swą tajną działalność łączył z pracą zawodową – najpierw u kamieniarza z Mikuszowic, potem w stolarni niedaleko kościoła garnizonowego Świętej Trójcy.

W grudniu 1940 r. przyszło po niego gestapo. Został oskarżony o działalność przeciwko Rzeszy, w efekcie

 

w hitlerowskiej niewoli

 

spędził 53 miesiące. Były to więzienia i obozy koncentracyjne, na początku Auschwitz, a pod koniec wojny Gusen II. Tam doczekał wyzwolenia przez Amerykanów w maju 1945 r. – Po ludzku sądząc, nie miałem prawa przeżyć. W Gusen wolności doczekało się zaledwie kilkanaście procent więźniów. Miałem wiele szczęścia, a Opatrzność czuwała nade mną. Zginąłbym bez wyniesionej z domu wiary w Boga i bez wewnętrznej pewności w to, że przeżyję – wspominał po latach. Po wojnie wrócił do Bielska. Dopiero wtedy dowiedział się, że mniej szczęścia miał jego starszy brat Jan. Zginął w Auschwitz w lipcu 1943 r. jako numer 33309. Józef w tym obozie miał numer 7602. Lista przyjaciół i znajomych, którzy nie powrócili zza drutów, była dużo dłuższa. Byli na niej między innymi wspomniani Henryk Boryczka i Edward Zajączek... W Bielsku na nowo

 

zaczął tworzyć zręby harcerstwa.

 

W 1946 r. ukończył bialskie Liceum Pedagogiczne, a trzy lata później Akademię Wychowania Fizycznego w Warszawie. Przez 30 lat pracował jako nauczyciel (przede wszystkim matematyki i wychowania fizycznego) oraz wychowawca w bielskich technikach i szkołach zawodowych. Równocześnie był aktywnym działaczem Międzyszkolnego Klubu Sportowego i Polskiego Związku Narciarskiego, a także trenerem i sędzią sportowym oraz organizatorem niezliczonych turniejów i zawodów. Z jego inicjatywy i dzięki jego fizycznej pracy wraz z uczniami Zasadniczej Szkoły Zawodowej im. Stanisława Staszica w połowie lat 60. przy parku Słowackiego w Bielsku-Białej powstał stadion lekkoatletyczny. Budował go, wykorzystując swe znajomości i talent organizatorski, a także stosując liczne fortele, gdyż wielu ówczesnych decydentów nie było przychylnych tej inwestycji. Uważał ten obiekt za dzieło swego życia i później długo

 

nie mógł się pogodzić z przebudową stadionu

 

na boiska „orlika”. Warto dodać, że ze swymi uczniami – także w czynie społecznym – uczestniczył w zagospodarowywaniu Bulwarów Straceńskich i remontach innych bielskich obiektów sportowych, przystanków autobusowych, chodników i ulic. Przez dziesięciolecia Józef Drożdż działał w organizacjach kombatanckich, m.in. kierując bielskim oddziałem Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych. Z uporem zabiegał o przyznanie dodatków emerytalnych dla członków swej organizacji – więźniów hitlerowskich obozów i więzień. Pamiętał także o tych, którzy niewoli nie przeżyli. Dzięki jego staraniom odsłonięto na cmentarzu wojskowym tablicę poświęconą poległym i

pomordowanym w czasie ostatniej wojny harcerzom, a w Mikuszowicach zainstalowano tablicę upamiętniającą druha Mieczysława Piekiełkę, zastrzelonego przez Niemców we wrześniu 1939 r.

W 2002 r. dzięki niemu na cmentarzu komunalnym w Bielsku-Białej – Kamienicy odsłonięto pomnik ofiar hitlerowskich obozów i więzień, uzupełniony sześć lat później tablicami, zawierającymi nazwiska ponad dwóch tysięcy mieszkańców Podbeskidzia zamordowanych przez hitlerowców w więzieniach i obozach koncentracyjnych. Powstanie tej żałobnej listy także było zasługą Józefa Drożdża. – To był mój

 

obowiązek wobec kolegów,

 

którzy mieli mniej szczęścia niż ja. Na tych wykazach są nazwiska, zarówno moich przełożonych, jak i moich podkomendnych – mówił wówczas. Mało kto wie, że mając wielkie problemy ze środkami na realizację tego dzieła, poważnie rozważał sprzedaż rodzinnej działki w Kamienicy, aby sfinansować budowę pomnika. Ostatecznie pieniądze przekazał bielski Urząd Miejski, a także samorządy kilku okolicznych gmin oraz powiatów bielskiego i cieszyńskiego. Mimo swych dramatycznych przeżyć i niezliczonych zasług był człowiekiem skromnym, życzliwym ludziom i zawsze uśmiechniętym. W swym bogatym zestawie medali, odznaczeń i tytułów miał Złoty Krzyż Zasługi, Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski, medal Za Zasługi dla Polskiego Komitetu Olimpijskiego oraz nadany przez dzieci Order Uśmiechu. Często podkreślał, że najbardziej ceni ten ostatni medal, czemu dawał wyraz nosząc go jako jedyne odznaczenie na swym mundurze,

 

obok harcerskiego krzyża...

 

W 2003 r. jego nazwisko zostało wpisane do Księgi Zasłużonych dla Bielska-Białej. Do końca swych dni był niezwykle aktywny. Niemal w każdą sobotę odwiedzał pływalnię na Trocliku. Chodził tam przeważnie rankiem, gdy było mało ludzi, bo wtedy mógł bez przeszkód nawet kilkadziesiąt razy pokonać długość basenu! Wiele czasu poświęcał na pielęgnowanie ojcowizny – ogromnego sadu na granicy Aleksandrowic i Kamienicy. Wielką radość sprawiało mu zawsze obdarowywanie przyjaciół i znajomych owocami z tego ogrodu. Nigdy nie zapominał, aby jabłka i śliwki dostarczyć także wdowom po swych kolegach. Najczęściej robił to samodzielnie, dźwigając siatki pełne owoców... W listopadzie 2011 r. ukazała się książka „Jak przeżyć życie godnie, z honorem i miłością”, w której bielska nauczycielka Małgorzata Gregorczyk spisała najważniejsze wydarzenia z bogatego życia Józefa Drożdża. Bohater tej publikacji brał udział w pracach redakcyjnych, pomagał wybrać do publikacji zdjęcia, dokumenty i wycinki prasowe ze swego przebogatego archiwum. Uczestniczył też w promocji tej książki. Wydawało się, że nic go nie pokona i będzie żył jeszcze długie lata. Wkrótce pokonało go z pozoru

 

błahe zapalenie płuc...

 

Józef Drożdż zmarł 12 kwietnia 2012 r. w bielskim szpitalu. Pochowano go 18 kwietnia na cmentarzu parafialnym w Kamienicy. Jego niezwykły życiorys i przymioty charakteru sprawiły, że jeszcze w 2012 r. wśród bielskich harcerzy zapadła decyzja, aby Hufiec Beskidzki przyjął jego imię. Kampania „Bohater” rozpoczęła się w styczniu 2013 r. w 95. rocznicę urodzin Józefa Drożdża. Od tego momentu kilkuset bielskich zuchów i harcerzy poznawało życiorys swego przyszłego patrona, uczestniczyło w poświęconych mu grach i rozgrywkach. Zwieńczeniem przygotowań był odświętny apel 29 września 2013 r. w Parku Słowackiego z udziałem kilkuset zuchów, harcerzy i zaproszonych gości, w trakcie którego Hufiec Beskidzki przyjął imię Józefa Drożdża i otrzymał nowy sztandar. W Bielskim Centrum Kultury przygotowano wystawę poświęconą Józefowi Drożdżowi. Wydano też broszurę, przybliżającą sylwetkę nowego patrona bielskich harcerzy. Warto dodać, że wcześniej – przez ćwierć wieku – patronem

beskidzkich harcerzy był Kazimierz Sumper, zamordowany przez Niemców działacz komunistycznej Polskiej Partii Robotniczej, który na początku wojny był konspiracyjnym łącznikiem... Józefa Drożdża.

 

Artykuł wyświetlono 187 razy
Kategoria: Spieszmy się kochać




Galeria:


Listopad 2008 r. Józef Drożdż podczas odsłonięcia na cmentarzu w Kamienicy tablic z nazwiskami mieszkańców Podbeskidzia pomordowanych w hitlerowskich obozach koncentracyjnych i więzieniach.

Komentarze:


  


(brak komentarzy)
Archiwum




Autorzy




Wszelkie prawa zastrzeżone. MediaBielsko.pl © 2012-2014
Wykonanie: Tomasz Kwaśny      Grafika: Mateusz Godzic