Talent zaprzedany teatrowi (w stulecie urodzin Andrzeja Uramowicza)


2016-07-25  |  komentarzy (0)

Joachim Rudzki

 

Talent zaprzedany teatrowi
(w stulecie urodzin Andrzeja Uramowicza)


Najdłuższa kadencja dyrektorska Andrzeja Uramowicza w Teatrze Polskim Bielsko-Biała – Cieszyn w latach 1953-1963 objęła niemal siódmą część powojennej działalności beskidzkiej sceny. Już w czasach młodości cały talent i życie Andrzej Uramowicz zaprzedał teatrowi. Twierdził, że w Bielsku-Białej przeżył twórczo najcenniejsze, najdojrzalsze, najlepsze dziesięć lat swego życia: – Dałem Teatrowi Polskiemu to, co mogłem dać artystycznie najlepszego. Stąd związany jestem nie tylko z teatrem, ale i z tym pięknym miastem.

Za jego kadencji wybudowano budynek administracyjny przy ul. H. Kołłątaja 4. Oprócz dobrych  wspomnień w żaden istotny sposób go nie upamiętniono. W niepublikowanych pamiętnikach tak określił siebie: 

– Urodzony 20.12.1914 r. w niedzielę o 5.30 rano. Był siódmym z rodzeństwa. Półsierota, bo ojciec zmarł w 1917 r. w wieku 47 lat. Wtedy miał dwa i pół roku. Mańkut, abstynent, nie narkoman, niepalący. Reszta – na tak. Mankamenty: trudne nazwisko, bezpartyjny, na studiach za stary do ZMP, za „zielony” do PZPR (moja wymówka). Potem bronił się wykształceniem i pracą. Nie kłaniał się sekretarzom i bonzom. Nie wydeptywał ścieżek do komitetów partii. Stąd był zawsze na dalszym planie. Kontrowersyjny, bo zawsze mówił prawdę w oczy. A kto to lubi? Miał rodzinę w Wielopolu Skrzyńskim, co łączyło go z Tadeuszem Kantorem i Marcinem Dańcem.
Andrzej Uramowicz jako aktor zadebiutował podczas wojny w lwowskim Teatrze Wielkim. Potem w Łodzi i w stolicy studiował m. in. z Kazimierzem Dejmkiem, Stanisławem Mikulskim i Zygmuntem Kałużyńskim. Był absolwentem rocznika 1950 Wydziału Reżyserii Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej, gdy w warszawskim Teatrze Polskim przy prapremierze sztuki J. Haya „Bóg, cesarz i chłop” asystował reżyserowi Leonowi Schillerowi i scenografowi Ottonowi Axerowi. Śmierć L. Schillera przeszkodziła planom wystawienia „Igraszek z diabłem” J. Drdy z asystenturą Uramowicza.

W latach 1950-1952 jego droga prowadziła przez Teatr Polski i Współczesny u dyrektora Emila Chaberskiego w Szczecinie. Tam wyreżyserował „Oberżystkę Mirandolinę” C. Goldoniego i „Maszeńkę” A. Afigenowa. 1 marca 1952 r. objął dyrekcję Teatru im. Aleksandra hr. Fredry w Gnieźnie. 16 kwietnia 1953 r. po propozycji ministra kultury Włodzimierza Sokorskiego objął dyrekcję i kierownictwo artystyczne Państwowego Teatru  Polskiego Bielsko-Biała – Cieszyn. Z żoną Anielą de domo Kisiel, byłą więźniarką kobiecego obozu Ravensbrück, na stałe zamieszkał przy ul. Bohaterów Warszawy 18.

Pierwszy sezon bielskiej dekady dyrektorsko-reżyserskiej rozpoczął Uramowicz w maju 1953 r. sztuką „Szczygli zaułek” G. B. Shawa i wyreżyserował „Cyrulika Sewilskiego” P. Beaumarchais. Zaraz po przyjeździe na biurku gabinetu dyrektorskiego zauważył niemiecki aparat wojskowy z mnóstwem połączeń podsłuchowych, który kazał usunąć. Na 96 wystawionych premier wyreżyserował 34 sztuki. Preferował teatralną klasykę: „Pannę Maliczewską” G. Zapolskiej z Teofilą Wasińską i Janem Czabanowskim, „Oberżystkę” C. Goldoniego z tytułową rolą Elżbiety Święcickiej, „Intrygę  i miłość” F. Schillera, „Wujaszka Wanię” A. Czechowa. Widowisko kostiumowe „Karpaccy górale” J. Korzeniowskiego ze scenografią  Jerzego Szymańskiego miało mnóstwo statystów, rozbudowaną choreografię i śpiewy chóru. Mieszkający w jego służbówce Konstanty Puzyna był teatralnym kierownikiem literackim do lipca 1953 r. Zastąpił go poeta, eseista, tłumacz Jerzy Zagórski, a następnie Józef Gruda i Janusz Makarczyk.
Z rekomendacji dyplomowanego kapitana artylerii Apoloniusza Zawilskiego sprowadził Józefa Witolda Grudę, syna przedwojennego ministra Mariana Zyndram-Kościałkowskiego, który podczas wojny działał w Armii Krajowej i w Rzeczypospolitej Wileńskiej. J. Gruda był nieobowiązkowym, choć dobrym kolegą o miękkim charakterze. Pisał tekst do programu na serwetkach używanych przy posiłkach. W nagłej potrzebie trzeba go było szukać w górach. Współdziałał przy prapremierze sztuki „Pajęczyna” autorstwa Marii Czanerle z ówczesnego KC PZPR. W 1954 r. namówił dyrektora do wystawienia sztuki o Afganistanie pt. „Wielka polityka” J. Makarczyka. Andrzej Uramowicz organizował i reżyserował artystyczne imprezy amatorów dla bielszczan – wydarzenia towarzyskie: bale aktora i gałganiarza, bale maskowe w hotelu „Pod Orłem” i wieczory przyjaźni ze Słowakami. Latami współpracował z wojskowym Armadnym Divadlem w Martinie, Sceną Polską i Czeską Teatru Cieszyńskiego. Organizatorem widowni dyrektor uczynił Lidię Woźniak z  Łodzi, która po bezceremonialnym wejściu w zespół została przez niego zwolniona, aby wraz z Grudą odejść do nowohuckiego Teatru Ludowego z podrzuconym przez Uramowicza pomysłem na adaptację sceniczną powieści „Myszy i ludzie” J. Steinbecka.

Do wystawienia „Klubu Kawalerów” M. Bałuckiego ściągnął z bielskiego zespołu „Beskid” choreografkę Elwirę Czech-Kamińską, później współorganizującą zespół „Śląsk”. Jako dyrektor działał planowo i drobiazgowo – po naradach z kierownikami działu technicznego i organizacji widowni. Unikał deficytu ponad planową stratę. Teatr Uramowicza współtworzyło 140 – 150 pracowników z zespołu artystycznego, technicznego i pracowni. Administrowanie, sprawy finansowe dotyczyły zorganizowania scen (w aurze świątyni sztuki) z przysposabianą do odbioru widownią. Współpracował ze znanymi literatami, aktorami i reżyserami. Od 1958 r. pomagał mu Bolesław Lubosz, filolog, recenzent, poeta. Uramowicz współpracował ze śląskim środowiskiem literackim – autorami wstępów do programów teatralnych: tłumaczem z czeskiego, historykiem literatury, krytykiem teatralnym Zdzisławem Hierowskim (nb. dziadkiem Jerzego Gorzelika), tłumaczem, prozaikiem Wilhelmem Szewczykiem (autorem przekładu komedii C. Sternheima „Majtki”), Gustawem Morcinkiem („Ondraszek” w adaptacji B. Lubosza), Janem Baranowiczem, Tadeuszem Kijonką, Janem Pierzchałą, Albinem Siekierskim, Bolesławem Surówką, Andrzejem Szczypiorskim. W latach 1957-1963 działało teatralne Studium Dramatyczne z Aleksandrem Widerą i Marią Wardasówną na czele.
W zespole aktorskim za jego kadencji byli m.in. Maria Bogda, Adam Brodzisz, Janusz Chełmicki, Maria Wawszczyk, Elżbieta Święcicka, Czesława Pszczolińska, Rudolf Luszczak, Romuald Michalewski, Stanisław Kosmalewski, Irena Charkowska, Zbigniew Żwak, Bolesław Nowak, Janina Widuchowska, Adam Fiut, Zofia Czerwińska, Krystyna Królówna, Ireneusz Ogrodziński i Cezariusz Chrapkiewicz. Wszystkich wymienić niepodobna, a pamiętać o nich trzeba. Obok profesjonalistów zatrudnił też zdolnych amatorów, np. Rudolfa Luszczaka i Józefa Chrobaka, którzy potem zdali egzamin aktorski. Współpracowali z nim reżyserzy: Gustawa Błońska, Irma Czaykowska, Juraj Halama z Martina, Jan Maciejowski, Aleksandra Mianowska, Zofia Modrzewska, Jerzy Ukleja, Wanda Wróblewska, Czesław Strzelecki, Henryk Lotar, Irena Gulska-Eile, Alojzy Nowak, Mieczysław Dembowski oraz Iwo Gall w latach 1956-1957  realizujący swój własny teatr poetycki („Wesele”, „Opowieść wigilijna”).

Wszystkich wymienić niepodobna, a pamiętać o nich trzeba.

Edmund Pniewski kierował administracją. Kierownictwo techniczne sprawował Tadeusz Kochański, dawny maszynista z teatru we Lwowie. Od 1960 do 1963 r. Andrzej Uramowicz równocześnie kierował obiema bielskimi scenami. Po kadencji Jerzych Zitzmana i Schönborna PTL Banialuka uratował nie tylko od zapaści finansowej. Sytuację „Pomożecie? Pomożemy!” zastosował wobec zagrożonego likwidacją zespołu sceny lalkowej, sprowadzając reżyserów: Martę Janicową z Łodzi, Stanisława Ochmańskiego z Lublina, Jana Dormana z Będzina („Koziołek Matołek” K. Makuszyńskiego), Jana Wilkowskiego. Muzykę komponowali Krzysztof Penderecki czy Stefan Kisielewski. Grali u niego Henryk Machalica, Teresa Lipińska, Marian Konieczny, Franciszek Piper, Ireneusz Ogrodziński. Ewa Wąsikiewicz była w pionie technicznym. Sam w Banialuce nie reżyserował. 20 kwietnia 1963 r. na jubileusz w Teatrze Polskim przygotował „Damy i huzary” A. hr. Fredry. W TP Bielsko-Cieszyn najpierw odbywała się premiera bielska, którą potem przenoszono na obrotową scenę teatru cieszyńskiego z 1901 r. z widownią dla 630 osób. Trwało to do zamknięcia przez wicepremiera teatru nad Olzą. Po ograniu sztukę wystawiano w kilkudziesięciu ośrodkach w promieniu ponad 100 km.

Z woli wyborców został bielskim radnym. Zachował dociekliwość przy „przekręcie” finansowym związanym z jubileuszem miasta, toteż latem 1963 r. otrzymał wymówienie z Teatru Polskiego, choć posiadał immunitet radnego. Zdymisjonowany z TP, sam zrezygnował z kierowania Banialuką. Po wyjeździe z Bielska-Białej przez pół roku podróżował wraz z żoną po USA – na zaproszenie doktora Granowskiego. Po  powrocie gościnnie jako reżyser współpracował ze scenami Gdyni, Lublina, Olsztyna – Elbląga, gdzie kilkakrotnie proponowano mu dyrekcję teatru. Następnie  kierował Teatrem Zagłębia w Sosnowcu i  Teatrem im. A. Mickiewicza w Częstochowie. Polskimi teatrami kierował w sumie przez 22 lata. Nieszczęśliwie wpadł w częstochowską zapadnię teatralną, dlatego przeszedł na emeryturę. Dzięki temu jednak mógł odbyć liczne podróże po świecie.
Andrzej Uramowicz dostrzegał edukacyjną funkcję teatru. Śmiało stawiał na widzów. Poszukiwał atrakcyjnego repertuaru dla literackiej publiczności i pozyskiwał widzów z nowych środowisk. Odmienne opcje artystyczne godził z różnymi zainteresowaniami widowni. Do  Leona Schillera zbliżał go model teatru psychologicznego z wizją społeczno-historyczną. Unikał tzw. obowiązkowych produkcyjniaków, choć sztukę rosyjską, np. A. Czechowa lub radziecką musiał inscenizować co roku. Przemiany po październiku 1956 r. wywołały rozdźwięk między oczekiwaniami widowni, władz i dyrektora – reżysera. A. Uramowicz dostosował się do potencjału twórczego, uzdolnień i preferencji psychofizycznych zespołu artystycznego. Nie realizował dramatu antycznego i sztuk romantycznych. Narodową literaturę łączył z aktualnością społeczno-polityczną na obrzeżach trendów i mód, jednak stroniąc od teatru absurdu, Gombrowicza czy Mrożka. Nie przepadał za formalnymi eksperymentami awangardy. W latach 1958-1963 wystawiał różne klasyczne dramaty, komedie, widowiska i utwory dla dzieci, sztuki obyczajowe, kameralno-psychologiczne, detektywistyczne, muzyczne i adaptacje literackie.

Najwyższy Reżyser na swoją scenę powołał nierozłącznych, bezdzietnych małżonków Uramowiczów: Andrzeja, zmarłego 15 kwietnia 2008 r. i o dwa dni później zmarłą Anielę. W ostatniej drodze towarzyszył im niewielki kondukt. Pogrzebano ich w urnach we wspólnym grobowcu rodzinnym na cmentarzu Pechnik w Jaworznie.       

Artykuł wyświetlono 266 razy
Kategoria: Nie sczezną artyści




Galeria:



Komentarze:


  


(brak komentarzy)
Archiwum




Autorzy




Wszelkie prawa zastrzeżone. MediaBielsko.pl © 2012-2014
Wykonanie: Tomasz Kwaśny      Grafika: Mateusz Godzic